g2g, brb i co oznacza utrata wczesnego języka MSN

Główny Nauka I Technika

Większość z nas prawie nigdy nie przeżyła swojego dorosłego życia bez internetu. Wpłynęło na nas na niezliczone sposoby – niektóre dobre, niektóre bardzo złe – i pomimo tego, że tak naprawdę nie wiemy, jak wygląda świat bez niego, nadal nas zaskakuje. W naszej serii Extremely Online badamy aplikacje, trendy, subkultury i wszystkie inne dziwne rzeczy, które nadal oferuje internet.





W świecie mającym obsesję na punkcie w dużej mierze fikcyjnego stereotypu milenialsów jako chodzących awokado, gotowych wybuchnąć płaczem na widok znaku „na sprzedaż”, niewiele jest wyobrażeń, które rzeczywiście brzmią prawdziwie. Ale – chociaż może to być domeną znudzonych starców, aby to komentować – nasza kultura ciągłej łączności jest niewątpliwie jedną z nich. Z telefonem w jednym miejscu do randek, zakupów, umawiania nadrabiania zaległości, umawiania spotkań, monitorowania spożycia wody, monitorowania kroków, a nawet monitorowania okresu, nic dziwnego, że około 75 procent z nas podobno częściej wchodzi w interakcję online niż my osobiście.

jak umarła lisa lopez?

Ale jeśli nasze kciuki gotowe na iPhone'a zjednoczą nas w 2018 roku, nasze wspomnienia i nostalgia za nimi dzwonią równie mocno. Była to era Internetu dial-up i wspólnych komputerów rodzinnych. To była era MySpace i MSN Messenger, czas telefonów na kartę i SMS-ów 20p. To był wiek „g2g” i „brb”.



Wspomnij dziś te zwroty nastolatkowi, a prawdopodobnie spotkasz się ze zdezorientowanym spojrzeniem lub przewróceniem oczami. I kto może ich winić, gdy terminy te w dużej mierze wymarły wraz ze świtem ciągłej łączności? Kiedyś ważna część skomplikowanego tajnego języka zaprogramowanego w mózgach 14-latków z 2006 roku, „muszę iść” i „zaraz wracam” szybko stały się przestarzałe, ponieważ całkowicie przestaliśmy się wylogowywać.



W beztroskich czasach MSN Messenger, „brb” może oznaczać wiele rzeczy. Najprawdopodobniej oznaczało to, że Twój obiad jest gotowy lub że Twoja mama musiała wykonać telefon, bezceremonialnie wyrzucając Cię z udostępnionego połączenia internetowego dial-up na czas jego trwania. „g2g” zostało zachowane na dłuższe okresy braku zaangażowania: może wtedy, gdy tata wyłączył router na noc lub gdy było to kilka minut wcześniej Skórki zaczynał się i musiałeś upewnić się, że głośność telewizora została zmniejszona na tyle, aby Twoi rodzice nie wiedzieli, że go oglądasz.



Chociaż były to objaśnienia funkcjonalne, były także bronią strategiczną w toczącej się walce o status i popularność

Ale nie można tak powiedzieć: chociaż były to funkcjonalne wyjaśnienia, były także bronią strategiczną w toczącej się walce o status i popularność. brb, musisz się wylogować, aby (miłość w tym tygodniu) zobaczyło moje imię, gdy ponownie się zaloguję; g2g, wyruszam na niesamowitą całodniową imprezę, o której nie słyszałeś, a już na pewno nie do domu mojej babci na wsi, gdzie nie ma sygnału telefonicznego, nie mówiąc już o połączeniu telefonicznym.



Ale stopniowo MSN messenger ustąpił miejsca Facebookowi, a zamiast tego zaczęliśmy się nadmiernie udostępniać i popisywać na Twitterze i Instagramie. Nie było już „afk” (z dala od klawiatury), gdy przez cały czas nosiłeś jedną w kieszeni, i nie było potrzeby korzystania z funkcji „nudge” MSN, gdy wiedziałeś, że obiekt twoich uczuć będzie musiał spojrzeć na ich zadzwoń wkrótce w jedną lub drugą stronę. Użycie słowa „brb” zniknęło, podobnie jak zainteresowanie tym chłopcem z poprzedniego roku, gdy w swoim biografii MSN umieścił imię innej dziewczyny. g2g został wysłany na cmentarz w Internecie, aby zniknąć w zapomnieniu wraz z Habbo Hotel i wszystkimi pobranymi plikami Limewire, które miały być najnowszym singlem Razorlight, ale które były niewytłumaczalnie wszystkimi klipami z przemówienia Billa Clintona Nie miałem stosunków seksualnych z tą kobietą.

Wraz z odejściem „brb” i „g2g” pojawia się nie tylko nostalgia, ale być może także odrobina żalu. Może byliśmy po prostu młodsi, ale świat bez wątpienia wydawał się prostszy bez ciągłych powiadomień o najnowszych wiadomościach, zmęczenia Tindera i przepuszczania pracy w czas wolny, gdy z roztargnieniem odświeżasz swoje e-maile po raz czwarty, podczas gdy masz oglądać film.

martwe ciało znalezione na Google Earth

Nie ma nic lepszego niż wspominanie życia przed internetem, aby poczuć się jak mężczyzna w średnim wieku, który udawałby, że nigdy nie słyszał o Kardashianach, ale nie da się czemuś zaprzeczyć Czarne lustro o tym, jak Internet wkradł się do każdego zakątka naszego życia, a my naprawdę tego nie zauważamy. Jeśli wspomnienia pierwszych sympatii i tekstów piosenek z 2000 roku nie napełniły Cię jeszcze nostalgią za oldschoolowym internetem, pomyśl o tym w ten sposób: pewnego dnia powiedziałeś „g2g” po raz ostatni, a potem nigdy więcej się nie wylogowałeś.